Muzyka japońska #4 – Akeboshi

Osobiście (jak zresztą chyba każdy) bardzo cenię sobie muzykę, która jakoś na mnie wpływa. Jest dużo utworów, które pomimo tego, że są fajne, wpadają w ucho i przyjemnie się ich słucha, jakoś nie poruszają. Nie znaczy to, że są złe – takiej muzyki też słucham i ją lubię. Jednak jest też coś więcej. To podobnie jak z filmem, czy książką. Są takie, które dają nam rozrywkę, ale są też takie, które serwują dawkę głębszych emocji. I to naprawdę docieniam. Na ogół jednak – co jest dość zrozumiałe – te ‚głębsze’ przejawy sztuki wszelakiej nie zdobywają masowej popularności. Jednak istnieją i temu nie da się zaprzeczyć.

Dzisiaj kolejny raz o muzyce. Tym razem o takiej właśnie ‚głębszej’, albo – co zapewne lepiej zabrzmi – magicznej. Muzyce, którą tworzy Akeboshi.

Akeboshi

Akeboshi

Akeboshi

Akeboshi (dokładniej Yoshio Akeboshi) to dość mało znany w japonii muzyk, kompozytor i wokalista. Mówiąc „mało znany” mam na myśli porównanie z wcześniej opisywanymi postaciami. Nie sprzedaje milionów płyt, nie pożadają go niezliczone rzesze fanów (bądź fanek), rzadko pojawia się w mediach. Niemniej jednak jest Muzykiem przez duże „M”, Artystą przez duże „A” i Geniuszem przez duże „G”. Nawet nie duże, a wielkie!

Akeboshi urodził się w 1978 roku w Yokohamie, mieście portowym, a więc multikulturowym. Bardzo wcześnie zaczął grać na pianinie – już w wieku trzech lat. Niewiele poźniej również na gitarze. Studiował muzykę w Liverpoolu i pobyt tam bardzo na niego wpłynął. Po pierwsze – nauczył się angielskiego w stopniu mistrzowskim jak na Japończyka. Po drugie – wyklarował sobie styl muzyczny. Dobrze się stało, że był w Anglii, i że ona tak go ukształtowała.

  Leaf on leaf, prawda, że czuć europejskiego ducha? (tylko dźwięk)

Po powrocie do Japonii zadebiutował dwoma utworami na płycie Matsu Takako. Do dziś wydał sześć mini albumów, jeden rzeczywisty (jednak głównie z piosenkami z poprzednich płyt), drugi natomiast album jest w drodze (na półki – oczywiście w Japonii – trafi w Listopadzie).

Zapewne fani Naruto znają dwie jego piosenki (zresztą świetne) – Wind oraz Yellow Moon. Służyły one za endingi w tym właśnie anime. I to zapewne sprawia, że na Zachodzie Akeboshi jest dość dobrze kojarzony.

Wind, świetny utwór, na bank znany fanom Naruto – tam jako ending

Yellow Moon, kolejny ending z Naruto, również bardzo dobry

Niby nie stworzył bardzo dużo. Ale nie zawsze liczy się ilość, prawda? Osobiście zdecydowanie wolę artystów, którzy każdy kawałek mają przemyślany. Po co nagrywać album z dwoma dobrymi piosenkami?

Generalnie Akeboshi tworzy piękne utwory popowe bądź folkowe, w języku japońskim bądź angielskim. Opierają się one głównie na pianinie, gitarze akustycznej, perkusji i skrzypcach, które zawsze harmonijnie współgrają ze spokojnym wokalem. Kompozycje są niezwykle melodyjne i choć często dość proste, to słychać w nich ogromny kunszt. Raczej nostalgiczne ballady, wyrażające jakby tęsknotę lub brak czegoś, a przy tym ciepłe i pozytywne. Mają w sobie tą niezwykłą, bardzo rzadką i głęboką magię wywołującą we mnie uczucie, którego nie jestem w stanie opisać. Ściskającą serce i pozostającą długo w duszy.

Hey There, bez komentarza

Muzyka tego pokroju jest dla mnie dowodem, że na świecie istnieje coś więcej, coś czego nie możemy zobaczyć. Że jest magia. Że ludzie mają duszę. Może to brzmi dziwnie, ale jak wytłumaczyć fakt, że jeden zestaw dźwięków nas w ogóle nie porusza, a inny wywołuje uczucie, którego nie potrafimy sklasyfikować?:)

Tall Boy (video fanowskie)

Reklamy

19 responses to “Muzyka japońska #4 – Akeboshi

  1. wiesz ja nawet szukam muzyki alternatywnej, takiej, której nie usłysze w żadnym radiu czy tv i mało kiedy się rozczarowywuje ;-)
    fajna muza! pozdro!

  2. pakito1 – i dobrze:) nie zawsze to, co najpopularniejsze jest najlepsze. Żeby odkryć prawdziwy skarb, trzeba szukać naprawdę głęboko:)

    ivonea – wiedziałem, że Ci się spodoba, haha. Masz zadatki na japofila (japofilkę), mówię Ci to oficjalnie:)

    Mazzi – Spróbowałbyś powiedzieć, że Ci się nie podoba…^^

  3. z tym japofilizmem to już za późno…. żebyście widzieli jak nadaje w pracy ludziom o Japonii :)
    Poza zresztą chłopaki trzeba tam pojechać…. czyż nie mam racji??
    Co powiecie na wypad na wakacje??

    na 60 dni na sake *__*’ tia

  4. Aha:) To dobrze, trzeba się z ludźmi dzielić!

    Co do wyjazdu – A myślisz, że co my próbujemy zrobić cały czas?:) Bardzo chętnie, tylko jak znajdę stałe źródełko przychodów^^

  5. Na co dzień wsłuchuję się w cięższe brzmienie zaczynając od doom a kończąc na black metalu. Lecz to co prezentuję Akeboshi jest genialne, jak tylko usłyszałem Wind………..urzekł mnie ten utwór:) Muzycy niekomercyjni mają to do siebie że własną muzykę robią t z pasją i pełnym zaangażowaniem.

  6. Witam! Widzę, że nie tylko ja mam „kota” na punkcie Japonii :) Lecę do Tokyo już w lipcu….
    Czy ktoś z was zna perfekt j. japoński???
    Jak „narysować” slowo PASJA? Proszę o pomoc!!!!!

  7. O taaak! Uwielbiam Akeboshiego. Wspaniała alternatywa dla tego wszystkiego co jest uważane przez szarą masę świata za ‚trendy’ ‚hot’ czy co tam jeszcze..

  8. Jeju ja UWIELBIAM go. Akeboshi jest prawdziwym geniuszem. Chciałam nawet do niego napisać list (a nóż widelec odesłał by mi autograf;P ) ale za żadne skarby świata nie ma kontaktu dla fanów… ;( (Jeśli by ktoś namierzył jakiś adres korespondencyjny to będę ogroooooomnie wdzięczna za cynk:P)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s