Muzyka japońska #3 – Utada Hikaru

Jeśli ktoś miał do czynienia z japońską muzyką, to na pewno zwrócił uwagę na fakt, że w tekstach znaleźć można dużo angielskich słów. Wrzuconych, jakby losowo. Czasem brzmi to dziwnie, zwłaszcza, że japończycy są sławni za sprawą swych… niezwykłych umiejętności w posługiwaniu się tym językiem. Zresztą tyczy się to nie tylko muzyki. Zapożyczenia z i/lub zjapońszczenia są u nich obecne praktycznie wszędzie i to w dużej ilości. Dlaczego, po kiego grzyba, z jakim skutkiem – to jednak temat na osobny (obszerny!) artykuł:)

Jednak skoro już przy angielskim jesteśmy – na japońskim rynku muzycznym można zaobserwować dość dużą liczbę artystów, którzy mają jakiś związek z tym pierwszym językiem. Czy to mają amerykańskie korzenie, czy przebywali w anglojęzycznym kraju przez długi czas, czy cokolwiek innego – jest ich dość sporo. Nie są to tłumy, jednak popatrzmy np. na rynek polski – mamy kogoś takiego? Hm… Może Lipnicka & Porter. Więcej nie przychodzi mi do głowy. A w Japonii… no, do dziesięciu byśmy doliczyli bez zbytnich problemów.

Dlaczego? Tu znowu trzeba by wejść w kwestię obecności angielskiego w Japonii, czego nie zamierzam teraz robić (ale kiedyś zrobię). Teraz zamierzam napisać parę słów o kolejnej – po Ayumi Hamasaki – divie jpopu, Utadzie Hikaru. Zapraszam!

Utada Hikaru

Utada Hikaru

Utada Hikaru

Hikaru (tak, to jest imię, nie nazwisko!) urodziła się w… no właśnie, w Nowym Jorku na początku 1983 roku (z czysto japońskiej rodziny jednak). Co ciekawe – jej matka (występująca pod pseudonimem Keiko Fuji) była bardzo sławną piosenkarką Enka w Japonii w latach 70tych. Ojciec natomiast był producentem muzycznym. Hikki (bo tak nazywana jest najczęściej) poszła w ślady mamy, po czym osiągnęła o wiele więcej. Ale po kolei.

Wychowywała się zarówno w Tokio, jak i w NY, dzięki czemu jest multikulturowa i zna doskonale dwa języki. Nie chciała zajmować się w życiu muzyką, ze względu na to, co widziała obserwując rodziców. Bardzo intensywne i wykańczające życie, mnóstwo poświęceń, ciągłe zmiany miejsc pobytu – każde dziecko by się zniechęciło. Jednak pomimo tego już w wieku 10 lat zaśpiewała na płycie swoich rodziców (gdzieś w tle). A w wieku 12 (lub 13, wersje są różne) lat nagrała swój pierwszy album – Precious, w stylu R&B. I choć podobno nawet Lenny Kravitz wypowiedział się o nim z uznaniem, to z powodów problemów wytwórni nie ukazał on się na rynku muzycznym.

Jednak usłyszał go ktoś wpływowy w Japonii i zaproponował współpracę. Utada trafiła pod skrzydła Toshiba EMI; debiutując na scenie w Październiku 1998 roku.

Dwa miesiące później wydała pierwszy singiel – Automatic/time will tell. Następnego dnia była już sławna. Prawdopodobnie z powodu swojego stylu muzyki – R&B z elementami popu, który to wtedy był praktycznie nieznany w Japonii (przynajmniej miejscowi artyści się tym nie zajmowali). W każdym razie singiel sprzedał się w obłędnej liczbie ponad dwóch milionów egzemplarzy, czyniąc z Utady gwiazdę. Bardzo młodą, bo 19to letnią!

[Dailymotion id=5FjJwWccI1SwG6yLE]
Addicted To You, jeden z pierwszych singli

Pierwszy album Hikki (wydany na początku 1999) – First Love – sprzedał się do dzisiaj w liczbie (trzymać się krzeseł) >10 000 000 egzemplarzy, co czyni go najlepiej sprzedającym się albumem w historii japońskiej muzyki. I nie zanosi się, żeby ten rekord został prędko pobity.

Potem było podobnie (i w sumie jest do dzisiaj). Np. w 2001 roku miała najlepiej sprzedający się i singiel i album:) Obecnie nie są to już tak zastraszające liczby, ale też ogólnie w Japonii sprzedaje się coraz mniej płyt. Dla przykładu, dwa ostatnie single: Flavor of Life i Beautiful World/Kiss & Cry kupiło ~640 i ~210 tysięcy osób. To odpowiednio wyniki znakomity i dobry. Zresztą – do tej pory Hikki przekroczyła granicę 40 000 000 sprzedanych płyt i zbliża się do Ayumi Hamasaki (chociaż obie panie są teraz mniej więcej tak samo popularne). W 2005 Hikaru odprowadzała do skarbu państwa największy podatek w całej Japonii, co w prostej linii prowadzi do wniosku, że pieniędzy jej nie brakuje.

[Dailymotion id=60lyRhwE1PVLi3ok6]
Passion, absolutnie magiczny utwór, użyty w grze Kingdom Heatrs 2

Utada próbowała zaistnieć na rynku amerykańskim (w 2004 roku) z albumem Exodus. Krążek jest ciekawy, bo zamiast (oprócz) typowego dla Utady R&B/popu mamy tam różne eksperymentalne brzmienia. Rezultat był taki, że sprzedano ponad milion kopii… w Japonii i około trzydziestu tysięcy w USA. Szczerze jednak powiem, że album, choć ma ogromny potencjał (o czym za chwilę), to jest dość przeciętny.

Oprócz śpiewania, Utada potrafi grać na gitarze i pianinie oraz miażdzy w tetrisa (była mistrzynią Japonii!). Podobno ma też olbrzymi iloraz inteligencji. Dużo jak na jedną małą Japoneczkę.

Hikaru podejmuje rękawicę od 30 tetrisowych maniaków. W skrócie – masakruje ich bez litości:)

Powiem to wreszcie – uwielbiam Hikki. Muzykę ma cudowną. Głos ma cudowny. Śpiewa doskonale. I to zarówno te kawałki z silną wonią R&B, te bardziej popowe, jak i ballady.

[Dailymotion id=1GtjYr5wMDoXOassS]
Sakura Drops, Hikaru doskonale odnajduje się i w nowoczesnym brzmieniu, ale też – jak tutaj – w spokojnych, pięknych kompozycjach

Muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Utada dość rzadko wyjeżdża w duże trasy koncertowe, występuje raczej w programach muzycznych. Ale w 2006 roku zebrała się i zrobiła trasę Utada United 2006, z której finałowego występu wydano DVD. I jest to najlepszy koncert jaki w życiu dane mi było obejrzeć/usłyszeć. Nie będę się rozpisywał, powiem tylko, że kiepskie piosenki Utady brzmią tam bosko, a te bardzo dobre po prostu wywołują wewnętrzną ekstazę. Dla przykładu dwie piosenki: Kremlin Dusk i You Make Me Want to Be A Man. Obie ze wspomnianej już płyty Exodus. Tam brzmią naprawdę przeciętnie, tu przearanżowane i na żywo – resetują mózg:

[Dailymotion id=1RBBntBW8uSCZ80VC]
Mnie wgniata w fotel, a Was?

To pokazuje jaki ta płyta (Exodus) miała potencjał. I szkoda, że dopiero tutaj został on wykorzystany.

Ten koncert TRZEBA zobaczyć w całości. W wersji DVD. Na dużym telewizorze. Z dobrym, odpowiednio rozkręconym nagłośnieniem. Przy zgaszonym świetle. W skupieniu. Wtedy zagwarantowany jest taki dziwny stan, że kiedy milkną ostatnie dźwięki, to człowiek odczuwa wewnętrzną pustkę i chce tego koncertu znowu – jak narkotyku. Amen.

Tak, Hikki ma lepszą muzykę niż Ayumi. I chociaż do Ayumi mam sentyment i ją uwielbiam za osobowość, to Utady słucham częściej i… też uwielbiam za osobowość:) Porównanie obu pań, to ciekawy temat, choć nie jest to takie proste, jak może się wydawać – dlatego zatrzymam się w tym miejscu. Wracając do Utady, to powiem jeszcze, że jeśli ktoś nie miał do czynienia z japońską muzyką, nie pasjonuje się szczególnie Japonią, ale chce posłuchać jakiś utworów z tego kraju, to na początek polecam właśnie Hikki. Z tych artystów, których do tej pory opisałem (w oszałamiającej liczbie trzech) ona ma muzykę najbardziej… ‚zachodnią’, taką, którą słyszymy w radiu. No, pomijając to, że jakościowo jest według mnie lepsza.

[Dailymotion id=1lWKVsVTWSh6IiTl9]
Can You Keep A Secret

Advertisements

16 responses to “Muzyka japońska #3 – Utada Hikaru

  1. :) no chłopie brawo :)
    Straszliwie uwielbiam Passion i Teledysk… Wyrywa z butów!
    Pisz więcej:P Czekam z niecierpliwością:)
    No i fajno się dowiedzieć w końcu że Hikaru to imię:) toś mnie chłopie zabił ;p
    Arigato :*

  2. Passion jest ablosutnie magiczna piosenka:) Tez na poczatku myslalem, ze Utada, to imie^^ Ale sie zastanowilem, sprawdzilem – i rzeczywiscie Hikaru xD Ale i tak ja nazywam ja Utadka:D

    A za stronke dzieki. Znalem, ale jakos o niej zapomnialem:)

  3. Widzę, że stronka na poziomie :).
    Kocham teledyski i Gwiazdy tańczą na lodzie.
    Dobrze, że są jeszcze takie strony, które podniosą
    człowieka na duchu i przekonają go, że nie jest sam.
    Buziaczki, robaczki:)

  4. Utada Hikaru (czy może raczej Hikaru Iwashita), Rurutia, Eiko Shimamiya, eufonius, Yui, Kokia, czy wreszcie Origa (rosjanka). Wszystkie ładnie śpiewają. Czemu najbardziej lubię Hikki? Nie wiem. Jest jakiś magnetyzm jej piosenek. Wtręty angielskojęzyczne potrafią zdenerwować (Keep Tryin’, This is love, Beautiful World) jednak w ogólnym odbiorze piosenkom trudno cokolwiek zarzucić. Szkoda że artyści z Japonii są u nas w kraju praktycznie nieznani. Jedno Yamato odwiedzające nas systematycznie nie jest w stanie rozbudzić zainteresowania (tym bardziej, że to folk). J-Pop bardziej trafia w gusta europejskiego odbiorcy. A wystarczyłoby wrzucić na rynek kilka soundtracków do anime. Dajmy na to te najlepsze z muzyką napisaną przez: Yoko Kanno, Kenji Kawai, Susumu Hirasawa, Taku Iwasaki, czy Yuki Kajiura. Reszta przyszłaby sama.
    A Ayu nie lubię. Naprawdę są lepsze śpiewające dziewczyny.

  5. teraz nasuwa mi się jedno pytanie – dlaczego polskie media są tak przyziemne i nie promują takich artystek. Czy aż tak ważny dla polskiej POP kultury jest ten angielski

  6. Ciezko powiedziec… Jednak muzyka z USA ma wieksza sile przebicia i wieksze tradycje na Zachodzie. I jednak to nasza kultura, jakby nie patrzec. Ale ostatnio daje sie jakby zauwazyc wzrost zainteresowania Jpopem. Powoli, powoli muzyka japonska wchodzi na rynek Zachodni

  7. Właśnie wróciłem z koncertu Utada United 2006 i muszę Ci podziękować za to, że pokazałeś mi Hikki od tej strony:) Koncert obejrzałem zgodnie z zaleceniami przy zgaszonym świetle, dobrym nagłośnieniu i w skupieniu. Jeszcze raz bardzo dziękuję:)

  8. Nie ma sprawy!:)
    Ciesze się, że sie zaciekawiłeś i oglądnąłeś.
    Ten koncert podoba się nawet mojemu bratu, który jest 100% anty japońska muzyka (parę razy go przyłapałem jak oglądał, heehee).

  9. O tym jak bardzo kocham Hikki, mogę napisać kilka tomów wierszy. Moje uczucie do niej zaczęło się 3 lata temu wraz z kawałkiem „Passion”, który dane było mi usłyszeć po raz pierwszy, przy okazji gry „Kingdom Hearts 2″(Jak ja kocham swoje hobby!!!) To była „Miłość od pierwszego słyszenia”. Ilekroć słucham tej piosenki, wpadam w nienaturalny trans, z którego nikt mnie nie może wyciągnąć, dopóki utwór nie zmierzy ku końcowi. Lecz Ja nie poprzestałem na jednym „Passion”i zacząłem przeczesywać sieć, w poszukiwaniu wszystkiego co jest z nią związane.
    JEJKU JAK JEJ GŁOS NA MNIE DZIAŁA! Nie jestem w stanie wam tego opisać. To są dreszcze, mrówki pod skórą, ciarki (nazwijcie to jak chcecie), dalsze symptomy to łzy w oczach otwarta buzia, pełne skupienie i podróż do innego wymiaru, gdzie odczuwanie jest na poziomie 10 000 000% silniejsze niż na ziemi. Po prostu mam kompletny odjazd.
    Gdyby mi ktoś zaproponował 40mld dolarów, w zamian za to by nigdy więcej nie usłyszeć jej głosu, to zaśmiał bym mu się w twarz oraz przegonił widłami po polu, żeby wybić mu idiotyzmy z głowy.

    Co do tego koncertu, którego promujesz to wynikła zabawna historia. Bo wczoraj w nocy zgasło nam światło w robocie i siedzieliśmy przy zapalonej kuchence gazowej. Kiedyś już twego bloga czytałem tylko się nie udzielałem, ale twoją propozycję co do tego by obejrzeć go przy zgaszonym świetle zapamiętałem ;)
    Więc jak zgasło nam światło to włączyłem go sobie z telefonu komórkowego.
    Stało się to co stać się musiało. Moi współpracownicy dali się ponieść całkowicie jej muzyce. Oczywiście wiedziałem, że nie każdy kawałek może im się spodobać więc dodawałem komentsy, aby zwracali uwagę na każdy szczegół aranżacji tego widowiska. Jak np te niesamowite przejście z pełnej elektroniki i kosmicznego SHOW, do którego zalinkowałeś powyżej, do instrumentów klasycznych. Wpierw wiolonczela, potem fortpian a następnie gitara akustyczna, która w kawałku „Colours” ma jakieś inne zaczarowane brzmienie niż zazwyczaj.
    Zgadzam się z argumentem, że konceru nie wolno przerywać, a przynajmniej nie tych złączonych tą samą aranżacją części.

    Na jej najnowszym singlu „Prisoner of love”, zwyczajnie się poryczałem, gdy wyśpiewała frazę „Stay With Me”. To jest tak niesamowicie prawdziwe, że prawie dotyka mej duszy.

    Masz fajnego bloga, i zebrałeś u mnie już drugiego plusa. Raz za Musumki, które kochać trzeba!!! i Bas ;)….
    Dwa za Utadę Hikaru, dzięki tobie więcej osób dowie się o jej niezwykłym talencie wokalnym i niezwykłej umiejętności adaptacji rzeczywistości i przekształceniu jej w „Coś” czego nie da się opisać słowami. Po prostu zabiera słuchacza w inny wymiar…..

  10. Świetnie piszesz – jest tu parę błędów interpunkcyjnych, ale tekst jest przejrzysty i bardzo ciekawy.^^
    No więc ja też się spytam, gdzie można kupić ową płytę i czy w Polsce są w ogóle do kupienia dzieła Utady?

  11. Och, haha, tak to sobie można.^^ Cóż, kupię w Japonii (już nie mogę się doczekać wakacji).
    Tak przy okazji – czy w tym kraju są dsostępne jakiekolwiek płyty japońskich piosenkarzy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s